XX Zjazd KPZR i tajny referat Chruszczowa

XX Zjazd KPZR i tajny referat Chruszczowa „W sprawie przezwyciężenia kultu jednostki i jego następstw” doprowadziły do pogłębienia rozbieżności między nim a Mołotowem, którego tym razem poparli Malenkow, Kaganowicz i Woroszyłow. Szeregowi komuniści, a tym bardziej prości obywatele kraju niewiele wiedzieli o tych różnicach zdań w kierownictwie. Nie stanowiły one jednak tajemnicy dla wielu odpowiedzialnych pracowników, domyślali się ich również liczni dyplomaci zachodni, którzy snuli na ten temat rozmaite przypuszczenia.

Rozbieżności nie były też tajemnicą dla zwolenników Stalina w Gruzji. Gdy w marcu 1956 r. doszło w Tbilisi do masowych manifestacji przeciwko uchwałom XX zjazdu oraz personalnie przeciwko Chruszczowowi i Bułganinowi, to wśród haseł wznoszonych przez uczestników można było usłyszeć nie tylko „precz z Chruszczo- wem!” czy „precz z Bułganinem!”, lecz także „Mołotowa na premiera ZSRR!”, „Mołotow na czele KPZR!”. Manifestacje te zostały, jak wiadomo, stłumione przy użyciu siły wojskowej.

Po zjeździe Mołotow nie wykonywał faktycznie większości swych obowiązków w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Kiedy w końcu marca 1956 r. przybył do Moskwy jako ambasador Jugosławii Vlko Mićunowić, przed wręczeniem listów uwierzytelniających przewodniczącemu Prezydium Rady Najwyższej ZSRR, Klimentowi Woroszyłowowi, złożył protokolarną wizytę ministrowi spraw zagranicznych Wiaczesławowi Mołotowowi. Po tej wizycie zanotował w dzienniku:

„Spotkanie z Mołotowem przebiegało w atmosferze życzliwości. Rozmowa była szczera, czasem nawet serdeczna, jak gdyby toczyła się między dwoma starymi znajomymi, którzy dawno się nie widzieli. Nie dał się zauważyć nawet cień naszego konfliktu ideologicznego i politycznego, kiedy to właśnie Mołotow wraz ze Stalinem pisali i podpisywali groźne listy do jugosławiańskiego kierownictwa. Mimo że nie zabiegałem o szybką akredytację, Mołotow obiecał mi, że porozmawia z Woroszyłowem i zrobi wszystko, aby procedura ta nastąpiła możliwie jak najszybciej… Odniosłem jednak wrażenie, że chociaż był ministrem spraw zagranicznych, nie trzymał już w ręce wszystkich nici radzieckiej polityki zagranicznej. Było to widoczne przynajmniej jeśli chodzi o Jugosławię. Mimo że normalizacja stosunków radziecko-jugosłowiańskich była niezwykle ważnym aktem w polityce zagranicznej Związku Radzieckiego, Mołotow nie brał w tym żadnego udziału… Wiedzieliśmy, że sprzeciwiał się wizycie delegacji radzieckiej w Belgradzie. Był on też prawdopodobnie zainteresowany normalizacją stosunków między Związkiem Radzieckim a Jugosławią, lecz uważał, że to Jugosłowianie powinni przyjechać na rozmowy do Moskwy, zamiast tego, żeby ZSRR poniżał się i stwarzał wrażenie, że Rosjanie przyjechali do Belgradu prosić o wybaczenie”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>