W trzeciorzędnych rolach

Po plenum czerwcowym Mołotow i jego najbliżsi sojusznicy obawiali się aresztowania, lecz Chruszczów nie uciekł się do takiego kroku i nie nalegał na usuniecie „frakcjonistów” z partii. Mołotow otrzymał dość odpowiedzialną misję ambasadora ZSRR w Mongolii. Stanowisko to nie wymagało zbyt dużych wysiłków. Już wcześniej pretendował on nie tylko do roli polityka, ale i teoretyka marksizmu-leninizmu. Teraz kontynuował swoje zainteresowania teorią. Obserwował bacznie wszystkie wydarzenia w Moskwie i na świecie i nie unikał komentowania ich w rozmowach z nielicznymi interesantami ambasady radzieckiej w Ułan-Bator. Aprobował główne działania w polityce zagranicznej ZSRR, lecz wyrażał się na przykład krytycznie o zbyt pochopnej, jego zdaniem, likwidacji stacji maszynowo-traktorowych i sprzedaży całego ich wyposażenia kołchozom. Nawiasem mówiąc, w krytyce tej było sporo racji, ponieważ likwidacja stacji odbywała się w niezwykłym pośpiechu, co wyrządziło niemałą szkodę kołchozom.

W marcu 1958 r. odbywał się w Ułan-Bator kolejny zjazd rządzącej Mongolskiej Partii Ludowo-Rewolucyjnej, na który przybyła delegacja radziecka z członkiem prezydium i sekretarzem KC PZPR Nikołajem Ignatowem na czele. Delegacja ignorowała i bojkotowała Mołotowa. Wbrew ogólnie przyjętym zwyczajom Ignatow nie spotkał się z ambasadorem radzieckim i nie zapraszał go na spotkania z przywódcami Mongolii i Mongolskiej Partii Ludowo-Rewolucyjnej. Również delegacje innych krajów socjalistycznych, przybyłe do Ułan-Bator, ignorowały ambasadę radziecką. Złożył wizytę Mołoto- wowi jedynie Vlko Mićunowić, który reprezentował w Mongolii Związek Komunistów Jugosławii. Rozmawiali kilka godzin, wspominając wspólnych znajomych w Moskwie i dyskutując na tematy międzynarodowe. Mołotow mówił, że dobrze znosi klimat mongolski, natomiast jego żona czuje się w Ułan-Bator bardzo źle.

Mołotow był obecny na pierwszych posiedzeniach zjazdu, lecz opuścił salę w czasie przemówienia Ignatowa, który mówił o sukcesach Związku Radzieckiego i KPZR, ale nie pominął okazji, aby wspomnieć o rozbiciu „antypartyjnej grupy” Mołotowa i innych oraz wypowiedział wiele ostrych uwag krytycznych personalnie pod jego adresem. Przywódcy mongolscy uznali takie postępowanie za nietakt, ponieważ traktowali Mołotowa jak ambasadora radzieckiego i nie życzyli sobie, aby sprawy wewnętrzne ZSRR były wnoszone na obrady mongolskiej partii rządzącej. Przemówienie Ignatowa nie przypadło do gustu również delegacjom innych partii komunistycznych. Mołotow był oczywiście obecny podczas pożegnania delegacji radzieckiej, lecz Ignatow przeszedł obok niego, nie podając mu ręki.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>