Ostatnie lata życia Woroszyłowa

Woroszyłowa nie pozbawiono przywilejów, z których korzystał poprzednio, Spędził spokojnie ostatnie lata życia w dużej willi pod Moskwą. Rodzinę miał nieliczną, Jego żona, Jekatierina, zmarła. Własnych dzieci nie mieli. Woroszyłow wychowywał córkę Michaiła Frunzego i przybranego syna, Piotra, który miał dwóch synów – Klima i Wołodię. W połowie lat sześćdziesiątych zaczął pisać wspomnienia. Prawdopodobnie w związku z tym bywał w Bibliotece Państwowej imienia Lenina, w której pracowała jego synowa, żona Piotra.

Woroszyłowa widziano często w restauracji „Praga”, w której uprzywilejowani emeryci lubią jadać obiady. Wyglądał staro, bardzo się zmienił. Znajdujący się na sali emeryci prawie nie reagowali na jego obecność. Gdzie indziej bywało jednak inaczej. Mimo wszystko legenda Woroszyłowa była jeszcze ciągle żywa w umysłach i świadomości ludzi, bez względu na rewelacje XXII zjazdu. Dlatego przyjmowano go inaczej niż Mołotowa czy Kaganowicza.

Pewnego razu, kiedy pracowałem w dużej sali przeznaczonej dla pracowników nauki w Bibliotece imienia Lenina, rozległy się za moimi plecami oklaski. Obejrzałem się. W końcu sali, po schodach prowadzących do czytelni gazet, schodził Woroszyłow. Prawie wszyscy obecni, a było ich co najmniej tysiąc, wstali z miejsc i urządzili Woroszyłowowi owację. Odprowadzany burzą oklasków szedł wolno przejściem między stolikami w kierunku wyjścia. W milczeniu siedziało na swoich miejscach zaledwie pięć czy sześć osób. Dostrzegłem wśród nich syna Jakira, Piotra, który ledwo się powstrzymywał, aby nie krzyknąć czegoś obraźliwego i dla Woroszyłowa, i dla pozdrawiających go pracowników nauki.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>