Mołotow podczas II wojny światowej cz. II

William Stevenson, autor wydanej niedawno na Zachodzie książki Człowiek, którego nazywano nieustraszonym, mówiącej o pracy wywiadów zachodnich w latach wojny, twierdzi, że w 1943 r. Mołotow wyjeżdżał 300 kilometrów za linię frontu w celu przeprowadzenia rozmów z niemieckim kierownictwem w sprawie odrębnego pokoju. Nam taki fakt nie jest znany.

Mołotow uczestniczył we wszystkich konferencjach sojuszniczych: w Teheranie w 1943 r. oraz w Jałcie i Poczdamie w 1945 r. Miały one na celu koordynację wysiłków wojennych i powojenną organizację Niemiec, Polski, Półwyspu Bałkańskiego. Jeszcze przed zakończeniem wojny Stany Zjednoczone, ZSRR, Wielka Brytania i Chiny podjęły decyzję o utrzymaniu po wojnie organizacji państw, która miała się troszczyć o zachowanie pokoju. Rozmowy w tej kwestii były prowadzone w latach 1944-1945 i zostały uwieńczone opracowaniem Karty Narodów Zjednoczonych. W imieniu Związku Radzieckiego dokument ten podpisał na konferencji w San Francisco Wiaczesław Mołotow.

Zachodni dyplomaci i mężowie stanu, którzy się spotykali często z Mołotowem, w pisanych później relacjach charakteryzowali go na ogół bardzo podobnie. Dokładny jego portret znajdujemy we wspomnieniach Winstona Churchilla poświęconych drugiej wojnie światowej. Pisał on:

„Postać, którą Stalin osadził teraz na stolcu radzieckiej polityki zagranicznej, zasługuje na jakiś opis, niedostępny wówczas ani rządowi angielskiemu, ani francuskiemu. Wiaczesław Mołotow był człowiekiem o wybitnych uzdolnieniach i zimnej bezwzględności. Przeszedł przez potworne przypadki i doświadczenia, jakim poddani byli wszyscy przywódcy bolszewiccy w latach zwycięskiej rewolucji. Żył i robił karierę w społeczeństwie, w którym nieustannie zmieniającym się intrygom towarzyszyła stała groźba osobistej likwidacji. Jego głowa przypominała kulę armatnią, czarne wąsy i bystre oczy, jego kamienna twarz, zręczność mowy i nienaganne maniery były adekwatnym odbiciem jego cech i sprytu. W większym stopniu od innych nadawał się do tego, aby być przedstawicielem i narzędziem polityki machiny nie podlegającej kontroli. Spotykałem się z nim jak równy z równym tylko w czasie rokowań, kiedy przejawiał nieraz przebłyski humoru, lub na bankietach, na których wznosił dobrodusznie długą serię tradycyjnych i bezsensownych toastów. Nigdy nie spotkałem człowieka, który by w doskonalszy sposób ilustrował współczesne pojęcie robota, A jednocześnie był to jednak sensowny i bardzo wyważony dyplomata… Delikatne, sondujące, kłopotliwe rozmowy, jedna po drugiej, prowadzone były z doskonałym opanowaniem, nieprzeniknionością i uprzejmą oficjalną poprawnością. Ani razu nie ujawniła się żadna szczelina. Ani razu nie dochodziło do zbędnej połowicznej szczerości. Jego uśmiech syberyjskiej zimy, jego dokładnie wyważone i często rozsądne słowa, jego przyjazne zachowanie czyniły z niego doskonałe narzędzie polityki radzieckiej w świecie dyszącym śmiercią.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>