Malenkow na emeryturze

Zejście ze świata władzy i przywilejów, ze świata hermetycznego i w znacznym stopniu ukrytego w świat powszedni, ze wszystkimi jego kłopotami i problemami było dla ludzi usuniętych z najwyższych stanowisk niesłychanie trudne. Ale szczególnie trudne stało się dla sztywnego, nie przywykłego do normalnego życia

Malenkowa, który juz w młodości znalazł się w radzieckich „przedsionkach władzy”. Bez wsparcia żony, Walerii, która w życiu prywatnym okazała się silniejsza i mądrzejsza od męża, byłoby mu jeszcze bardziej ciężko.

Już dawniej Gieorgij Malenkow nie był zbyt towarzyski, nic więc dziwnego, że przez ponad dwadzieścia lat od wykluczenia z partii żył w całkowitym odosobnieniu, nie pokazując się prawie publicznie i nie nawiązując, w odróżnieniu od Kaganowicza, kontaktu z prostymi obywatelami. Nie proponował żadnym pismom swych pamiętników, nie pracował w czytelniach bibliotek moskiewskich. Można więc przypuszczać, że postanowił nie pisać wspomnień. Zresztą, nie miałby o czym pisać, chyba że zdecydowałby się ujawnić całą znaną prawdę o stalinowskich represjach oraz o przyjaźni z Jeżowem i Berią.

Malenkow miał piękne mieszkanie w tym samym domu przy bulwarze Frunzego, w którym mieszkał Kaganowicz. Nie kontaktowali się jednak z sobą, a ponadto Malenkow nie entuzjazmował się grą w domino. Większą część roku spędzał w swojej willi pod Moskwą, w pobliżu stacji Kratowo. Kiedyś jeździł po Moskwie i miejscowościach podmoskiewskich wyłącznie w opancerzonej limuzynie. Teraz musiał kupować bilety na zwykłą podmiejską kolejkę elektryczną. W wagonie milczał, dzieląc się tylko niekiedy uwagami z żoną. Bardzo zeszczuplał i dlatego nie poznawali go nawet ludzie starsi, nie mówiąc już o młodzieży, która nie widziała nigdy jego portretów.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>