Malenkow na emeryturze – ciąg dalszy

Rokrocznie latem wyjeżdżał i leczył się w sanatorium Komitetu Planowania „Woronowo”. Ale i tam trzymał się na osobności i rzadko rozmawiał z innymi wczasowiczami. Prawie zawsze nosił aparat fotograficzny przewieszony przez ramię i wykorzystywał wolny czas na fotografowanie przyrody. Pewnego razu zetknął się przypadkiem ze starym bolszewikiem J. Fridmanem, który podniósł opuszczony przez niego obiektyw aparatu: „A ja, Gieorgiju Maksy- milianowiczu, dzięki wam właśnie spędziłem piętnaście lat w obozach” – powiedział Fridman, „Nic o tym wówczas nie wiedziałem” – odrzekł Malenkow. „Ale ja widziałem wasz podpis na moich aktach” – zaoponował Fridman. Malenkow uchylił się od dalszej rozmowy i szybko odszedł.

O Malenkowie krąży wiele plotek. Powtarza się uporczywa pogłoska, że się ochrzcił i chodził regularnie do cerkwi. Są ludzie, którzy twierdzą, że widzieli go w niedużej cerkwi w Mytiszczach lub w osiedlu lljińskoje w pobliżu Kratowa. Powiadają, że bywał również w cerkwi Jełochowskiej w Moskwie, niedaleko stacji metra „Bau- manskaja”. Kilka razy w ostatnich dwudziestu latach Malenkow odwiedził w jakichś sprawach Ministerstwo Elektrowni ZSRR. Miał dwóch synów, obaj są naukowcami, doktorami nauk. Słyszałem o nich wyłącznie pozytywne opinie.

Malenkow ukrywał również w przeszłości pod maską nieprzy- stępności i kostyczności nie tyle powagę, ile przeciętność swej osobowości. Jego zbrodnie nie pójdą w zapomnienie, gdyby nawet gorliwie się o to modlił. Trudno mi pisać o Malenkowie jako o utalentowanym mężu stanu, którego zdolności zdeformowała lub zniszczyła straszliwa epoka stalinizmu. Nie. był on człowiekiem w pełni adekwatnym do swojej epoki, która wynajdywała i wynosiła takich właśnie ludzi jak Malenkow.

Malenkow zmarł niedawno, w styczniu 1988 r. Krewni prawie nikogo nie powiadomili o śmierci byłego premiera i dopiero po dwóch tygodniach dowiedzieli się o niej korespondenci zagraniczni, jako że prasa radziecka nie uznała tego wydarzenia za zasługujące na krótką nawet wzmiankę. Pogrzeb był cichy i skromny. Uczestniczyło w nim zaledwie kilka osób. Wiadomość o jego śmierci rozeszła się jednak po Moskwie i została później potwierdzona na konferencji prasowej w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Nie sądzę, aby ktokolwiek oprócz synów przynosił kwiaty na jego grób.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>