Krytyka Woroszyłowa

Na następnym posiedzeniu zjazdu Nikita Chruszczów, podsumowując dyskusję, potępił wprawdzie Woroszyłowa, lecz zaapelował o okazanie mu wielkoduszości. Powiedział między innymi:

„Chcę specjalnie wspomnieć o towarzyszu Woroszyłowie. Przychodził on do mnie, mówił o swoich przeżyciach. Oczywiście jego nastrój jest zrozumiały. Ale jesteśmy działaczami politycznymi, nie możemy się kierować samymi tylko uczuciami. Bywają różne uczucia, mogą być też zwodnicze. Tu, na zjeździe, Woroszyłow słucha krytycznych uwag pod swoim adresem i chodzi jak struty. Ale trzeba go było widzieć w czasach, kiedy grupa antypartyjna targnęła się na partię. Wtedy Woroszyłow przejawiał aktywność, występował, jak to się mówi, w pełnym rynsztunku, nieomal że na rumaku… Nie jest przypadkiem, ze frakcjoniści wydelegowali go na spotkanie z członkami KC, którzy domagali się zwołania plenum Komitetu Centralnego. Grupa antypartyjna spodziewała się, że Woroszyłow swoim autorytetem potrafi wpłynąć na członków Komitetu Centralnego, zachwiać ich zdecydowaną wolą w walce przeciwko grupie antypartyjnej…

Towarzysz Woroszyłow dopuścił się ciężkich błędów. Ale ja, towarzysze, jestem zdania, że trzeba go traktować inaczej niż innych aktywnych uczestników grupy antypartyjnej, jak na przykład Mołotowa, Kaganowicza, Malenkowa…

Imię Klimenta Jefriemowicza Woroszyłowa jest znane całemu narodowi. Dlatego też jego udział w antypartyjnej grupie wraz z Mołotowem, Kaganowiczem, Malenkowem i innymi jak gdyby wzmacniał tę grupę, wywierał pewne wrażenie na ludziach nie orientujących się w sprawach polityki. Wycofując się z tej grupy towarzysz Woroszyłow dopomógł Komitetowi Centralnemu w jego walce z frakcjonistami. Odpłaćmy więc dobrym za dobre i ułatwmy jego sytuację.

Towarzysza Woroszyłowa ostro krytykowano, krytyka ta była słuszna, albowiem popełnił on poważne błędy i komuniści nie mogą tego zapomnieć. Jednakże jestem zdania, że powinniśmy ustosunkować się do towarzysza Woroszyłowa wnikliwie, okazać mu wielkoduszność. Wierzę, że potępia on szczerze swe postępki i żałuje ich”. Słowa te wywołały oklaski.

„Wybaczenie” Woroszyłowowi polegało na tym, że nie usunięto go z partii. Nie wybrano go już jednak do Komitetu Centralnego KPZR, nie wszedł też w skład innych instancji partyjnych. W prasie przestano pisać o Woroszyłowie, nie ukazywały się też jego artykuły. Odsunął się prawie zupełnie od działalności społecznej i politycznej. Często był nieobecny na posiedzeniach Rady Najwyższej i jej Prezydium, mimo że wybrano go do niej zarówno w 1962, jak i 1966 r.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>