Bezpartyjny emeryt Kaganowicz cz. II

Wyjeżdżał rokrocznie do zwyczajnych domów wypoczynkowych. Nie unikał wówczas kontaktów z innymi wczasowiczami i starzy robotnicy chętnie spędzali czas w jego towarzystwie. Przydała mu się dawna praktyka agitatora, a także stare doświadczenia z okresu pracy w fabrykach obuwniczych. Kaganowicz nie poruszał jednak w rozmowach tematu stalinowskich represji i swojego w nich udziału. Lubił również przejażdżki tramwajem wodnym po rzece Moskwa. Kiedy podwyższono ceny biletów, był bardzo niezadowolony. Zrzędził: ,,Za moich czasów tego nie było”. Odpowiadał przecież kiedyś również za pracę moskiewskiego transportu.

Nie uniknął oczywiście spotkań nieprzyjemnych. Pewnego razu dostrzegła go na ulicy grupa niemłodych mężczyzn, dzieci działaczy partyjnych, którzy zginęli na Ukrainie w latach stalinowskich represji. Niektórzy z nich sami spędzili niemało lat w obozach. Był wśród nich, na przykład, syn Własa Czubara. Otoczyli Kaganowicza wymyślając mu od oprawcy i niegodziwca. Lazar bardzo się przeląkł i zaczął głośno wołać: ,,Ratunku! Mordują! Milicja!”. I milicja się zjawiła. Wszystkich uczestników tego incydentu zatrzymano i doprowadzono do najbliższego komisariatu. Sprawa zakończyła się sprawdzeniem dokumentów zatrzymanych, których natychmiast zwolniono.

Na początku lat siedemdziesiątych znakomita artystka, Alisa Koonen, która przekroczyła już osiemdziesiątkę, przyszła na cmentarz Nowodiewiczy na grób swojego męża, Aleksandra Tairowa. Tairow był twórcą i niezmiennym dyrektorem Teatru Kameralnego. Już w 1929 r. Stalin w liście do dramaturga Władimira Billa-Bieło- cerkowskiego nazwał teatr Tairowa „rzeczywiście burżuazyjnym Teatrem Kameralnym”. Wówczas nie miało to dla teatru istotnego znaczenia. Ale w 1949 r. list ten został zamieszczony w „dziełach”

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>