Arnszot Kolman – ciąg dalszy

W tym przypadku Kolman niewątpliwie upiększa wizerunek Kaganowicza z połowy lat trzydziestych. Rzecz jasna Kaganowicz zachowywał się zupełnie inaczej w stosunku do niektórych odpowiedzialnych pracowników komitetu miejskiego i obwodowego partii, a tym bardziej na posiedzeniach sekretariatu i egzekutywy Komitetu Moskiewskiego, niż wobec pracowników i organizacji niższego szczebla. Brutalność i okrucieństwo ujawnił wystarczająco dobitnie w czasie kolektywizacji, o czym już była mowa.

Stary bolszewik, I. Aleksachin, wspomina, że jesienią 1933 r., kiedy w obwodzie moskiewskim wystąpiły trudności z dostawami zbóż, Kaganowicz przybył do rejonu jefriemowskiego (który wówczas wchodził w skład obwodu moskiewskiego). Zaczął od odebrania legitymacji partyjnej towarzyszowi Utkinowi, przewodniczącemu rejonowego komitetu wykonawczego i sekretarzowi komitetu rejonowego, ostrzegając, że jeśli w ciągu trzech dni plan dostaw nie będzie wykonany, Utkin zostanie wydalony z partii, usunięty z pracy i wyląduje w więzieniu. Na rozsądne argumenty Utkina, że plan dostaw zbóż jest nierealny, ponieważ wysokość plonów przewidywano w maju na pniu, zebrano natomiast zbóż i ziemniaków o połowę mniej, Kaganowicz odpowiedział karczemną awanturą i oskarżył Utkina o prawicowy oportunizm. Mimo że pełnomocnicy Komitetu Moskiewskiego działali na wsi do późnej jesieni (jednym z takich pełnomocników był właśnie I. Aleksachin), mimo że odebrali chłopom i kołchozom nawet ziarno przeznaczone na chleb, a także ziemniaki i nasiona, plan dostaw został wykonany w rejonie tylko w 68 procentach. W efekcie Utkin został usunięty z partii. Po takiej „akcji skupu” prawie połowa mieszkańców opuściła rejon. Rolnictwo zostało zniszczone, przez trzy lata sprowadzano do rejonu jefriemowskiego ziarno siewne i ziemniaki.

Przeistoczenie się Kaganowicza nie nastąpiło w ciągu jednego dnia czy miesiąca. Pod wpływem Stalina i w efekcie demoralizującego wpływu nieograniczonej władzy stawał się on działaczem coraz bardziej brutalnym i bezwzględnym. Obawiał się ponadto, że sam stanie się ofiarą swoich okrutnych czasów i wolał gubić innych. Oczywiście w Moskwie, na posiedzeniach Komitetu Moskiewskiego czy Komitetu Centralnego, Kaganowicz zachowywał się inaczej niż w rejonie jefriemowskim. Lecz z czasem również w Komitecie Moskiewskim stawał się coraz bardziej grubiański i bezceremonialny. Już w latach 1934-1935 potrafił swoim współpracownikom rzucić w twarz teczkę z papierami, które przynosili mu do podpisu. Były nawet znane wypadki rękoczynów.

W latach 1934-1935 Kaganowicz bardzo niechętnie odnosił się do kariery Nikołaja Jeżowa, który stawał się szybko faworytem Stalina, rugując Kaganowicza z niektórych pozycji w aparacie partyjnym. Również z młodym Gieorgijem Malenkowem, który też szybko awansował w aparacie KC, stosunki nie były przyjazne. Lecz Stalina tylko cieszyły takie konflikty, zręcznie je nawet podsycał i podtrzymywał wzajemną wrogość między swymi najbliższymi współpracownikami.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>