Administrator przemysłu spożywczego ZSRR – kontynuacja

W drugiej połowie lat trzydziestych z inicjatywy Mikojana wydano w ZSRR pierwszą radziecką książkę kucharską. „Książkę o smacznym i zdrowym pożywieniu”. Za motto wydawcy użyli słów Stalina: „Żyje się lepiej, towarzysze, żyje się weselej”. Do każdego z rozdziałów również wybrano w charakterze motta jakąś wypowiedź Mikojana lub Stalina. Na przykład przed rozdziałem „Potrawy rybne” można było przeczytać następującą sentencję: „Kiedyś nie istniał u nas w ogóle handel żywymi rybami. Ale pewnego razu towarzysz Stalin zapytał mnie: „Czy u nas sprzedaje się gdzieś żywe ryby?”.

„Nie wiem – mówię – chyba nie”. Towarzysz Stalin wypytuje dalej: „A dlaczego się nie sprzedaje? Kiedyś były”. W efekcie zabraliśmy się za to i teraz mamy wspaniałe sklepy, przede wszystkim w Moskwie i Leningradzie, w których można nabyć do dziewiętnastu gatunków żywych ryb”.

Rozdział1 „Potrawy mięsne” poprzedzały następujące zdania: „Towarzysz Stalin już w 1918 roku w ówczesnym Carycynie, kiedy zajęty był likwidacją południowego frontu kontrrewolucji … z genialną przenikliwością przewidział problem stworzenia przemysłu spożywczego… Towarzysz Stalin pisał wówczas do Lenina w sprawie wysyłki mięsa do Moskwy: «Zwierząt gospodarskich jest tu więcej, niż potrzeba… Byłoby dobrze zorganizować przynajmniej jedną fabrykę konserw…». Wówczas, w 1918 roku, towarzysz Stalin mówił «przynajmniej jedną fabrykę konserw». Teraz możemy powiedzieć, że budujemy i już zbudowaliśmy sześć potężnych fabryk konserw tam, gdzie towarzysz Stalin w 1918 roku domagał się zbudowania choćby jednej”.

Przed rozdziałem „Nowe artykuły” wydrukowano: „Ktoś może pomyśleć, że towarzysz Stalin, obciążony wielkimi problemami polityki międzynarodowej i wewnętrznej, nie jest w stanie poświęcić uwagi takim sprawom, jak produkcja parówek. Tak nie jest. Zdarza się, że ludowy komisarz przemysłu spożywczego o czymś zapomina, a towarzysz Stalin przypomina mu o tym. Powiedziałem przy jakiejś okazji, że chcę rozwinąć produkcję parówek. Towarzysz Stalin zaaprobował tę decyzję, wskazując na to, że w Ameryce fabrykanci parówek wzbogacili się na tym interesie, między innymi na ich sprzedaży na stadionach i w innych miejscach, w których gromadzi się publiczność. Stali się milionerami, królami parówek. Nam, towarzysze, nie są, oczywiście, potrzebni królowie, ale parówki trzeba robić pełną para”.

Przed rozdziałem „Zakąski” Mikojan darował sobie powoływanie się na Stalina, przytoczył natomiast fragment własnego przemówienia: „Dlaczego dotychczas mówiło się o pijaństwie rosyjskim? Dlatego, że za cara naród biedował i piło się nie z radości, lecz z rozpaczy, z nędzy. Pili właśnie po to, aby się zapić i zapomnieć o przeklętym życiu. Dostanie człowiek na butelkę wódki i pije, a pieniędzy na jedzenie nie starcza i zalewa się w trupa. Teraz życie stało się radosne, to znaczy, że można też wypić, ale wypić tak, aby nie tracić rozsądku i nie ze szkodą dla zdrowia”.

Jako administrator Mikojan odnosił się na ogół uprzejmie do podwładnych. Był jednak „stalinowskim” komisarzem ludowym. W dobrym nastroju mógł poczęstować interesanta pomarańczami z wazy stojącej na stole. Lecz będąc w złym humorze rzucał czasem w twarz podwłanym podpisane lub nie podpisane papiery, podobnie jak robił to często Kaganowicz.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>